Specjaliści z PHE ustalili, że brytyjscy GP najczęściej zlecają antybiotykoterapię z powodu zakażeń górnych dróg oddechowych i dróg moczowych. Jednak w części (nawet w 1/5) przypadków nie ma to klinicznego uzasadnienia, a przynajmniej nie wynika ono z zapisów w dokumentacji medycznej pacjenta.
Autorzy analizy podkreślili też istnienie ogromnych różnic w częstości stosowania i doborze antybiotyków pomiędzy poszczególnymi praktykami lekarzy rodzinnych.
Wyniki badania pokazały, że antybiotyki są przepisywane w 41 procentach wszystkich niepowikłanych przypadków kaszlu, podczas gdy eksperci oceniają, że wymaga tylko ok. 10 proc. tych chorych.
Podobny trend obserwowano w przypadku zapalenia oskrzeli (82 proc. pacjentów otrzymało antybiotyk, w porównaniu z do 13 proc. chorych w tej grupie, którzy rzeczywiście powinni taki lek otrzymać.
Z kolei pacjenci z bólem gardła opuszczali gabinet GP z receptą na antybiotyk w 59 proc. przypadków (zgodnie z zaleceniami, powinno być to ok. 13 proc.). W innych schorzeniach proporcje te wyglądały podobnie: zapalenie zatok – 88 proc. vs. 11 proc., ostre zapalenie ucha środkowego u dzieci – 92 proc. vs. 17 proc.
Brytyjski minister zdrowia Jeremy Hunt podkreślił niedawno, że Wielka Brytania jest światowym liderem w zapobieganiu antybiotykooporności bakterii. Kraj ten zainwestował 615 milionów funtów w badania nad lekoopornością mikroorganizmów, w systemy monitorowania zużycie antybiotyków. Ogólną liczbę recept na antybiotyki udało się dzięki temu zmniejszyć o 5 procent.
– Musimy jednak zintensyfikować te działania, w przeciwnym razie czeka nas świat, w którym superbakterie zabijają więcej osób niż nowotwory, a rutynowe zabiegi chirurgiczne będą stanowić śmiertelne zagrożenie - powiedział Hunt.
Rząd Wielkiej Brytanii postawił sobie za cel ograniczenie nieuzasadnionego przepisywania antybiotyków o 50 procent do 2020 roku.
Źródła: Journal of Antimicrobial Chemotherapy / PharmaTimes