22-letni mieszkaniec Preston w północnej Anglii został śmiertelnie pogryziony przez swojego własnego psa w czasie napadu epilepsji. Zwierzę zinterpretowało drgawki jako zagrożenie i zaatakowało nieprzytomnego mężczyznę.
Do tragedii doszło w domu mężczyzny. Pies – 5-6 letni pitbullopodobny mieszaniec – był od szczeniaka wychowywany przez chorującego na padaczkę mężczyznę. Z pewnością nie był to pierwszy napad padaczkowy, którego zwierzę było świadkiem.
Pies zadał swojemu panu głębokie rany w obrębie twarzy i szyi. Mężczyzna zmarł pomimo szybko udzielonej przez paramedyków pomocy – akcja reanimacyjna trwała niemal trzy godziny.
Zwierzę zostało uśpione.
Źródło: Mirror