Jak ocenia Pani stan jamy ustnej Polaków?
To niestety nie jest tylko moja ocena, ale ocena wynikająca z badań naukowych. Zresztą moja fundacja miała okazję przeprowadzić największą skalę badania na przestrzeni ostatnich 35 lat. Stan uzębienia Polaków jest na samym końcu, jeżeli chodzi o statystyki światowe. Jeżeli weźmiemy grupę dzieciaków, np. w wieku 6 lat, to ponad 90 proc. dzieci w tym wieku wymaga natychmiastowej interwencji stomatologicznej. Takich statystyk nie ma nawet w bardzo słabo rozwiniętych krajach. Jeżeli chodzi o seniorów, to 60-70 proc. osób powyżej 65. roku życia jest albo całkowicie, albo w dużej mierze bezzębnych. Mamy więc jeszcze dużo do zrobienia.
A co zrobiliśmy źle, że mamy takie społeczeństwo? Gdzie popełniliśmy błąd?
Brak świadomości. Wszystko wynika z braku świadomości. Jako fundacja na początku zaczęliśmy się zajmować diagnostyką i leczeniem, ale jak zobaczyliśmy właśnie tę skalę, to zrozumiałam, że wszystko, co zrobimy, to będzie kropla w morzu potrzeb. Skupiliśmy się na edukacji, dlatego że zrozumieliśmy, że jeżeli chcemy, żeby naprawdę się coś zmieniło, to musi się zmienić świadomość – świadomość dzieciaków i zaczęliśmy od tego. Dzisiaj w Fundacji coraz głośniej rozmawiamy o tym, że my tak naprawdę powinniśmy te programy edukacyjne robić dla rodziców, a nie dla dzieci, bo dziecko zachwyci się, posłucha, ale potem musi być w domu ten nawyk.
Nawyki u dzieci trzeba niejako wyhodować, to musi być powtarzalne. Dzieci obserwują rodziców i powtarzają to, co widzą w domu. Jeśli rodzic myje zęby raz na parę dni, to jak ma do tego zachęcić swoje dziecko? Tu jest potrzebny niezwykle duży nacisk na edukację, zarówno rodziców, jak i dzieciaków, w kontekście profilaktyki zdrowia jamy ustnej. To niezwykle ważne.
A czy w Polsce jest jakaś różnica, jeśli chodzi o stan jamy ustnej, w zależności od tego, gdzie się mieszka?
Świetne pytanie. Otóż mapa, którą stworzyliśmy w ramach naszych projektów diagnostycznych wyraźnie pokazywała, że w dużych, rozwiniętych, bogatych miastach jest nieporównywalna różnica w kontekście potrzeb. Dzieciaki w dużych miastach mają po pierwsze lepszy dostęp do opieki stomatologicznej, zazwyczaj jest też zamożniejszy portfel. Natomiast jeżeli chodzi o mniejsze miejscowości, a szczególnie wioski, to i portfel jest mniej zamożny i też dostęp do usług stomatologicznych jest ograniczony. Do dziś pamiętam, kiedy miałam do czynienia z ośmiolatkiem, który miał kilkanaście ubytków do leczenia, inne ośmioletnie dziecko miało już trzy szóstki ma do usunięcia. Potrzebny jest ogromny nacisk ze strony Ministerstwa Zdrowia, żeby coś w tym zaczęło się zmieniać.
Mówiła Pani o dzieciach. Panuje takie przekonanie, że o zęby mleczne właściwie nie ma co dbać, bo i tak wypadną. To jest oczywiście mit. Jak w takim razie do rodziców docierać ze skuteczną edukacją i informacją?
Dostęp do wiedzy jest nieograniczony, wystarczy chcieć. Ja też zdaję sobie sprawę, że często rodzice są tak zaabsorbowani problemami dnia codziennego, że brakuje czasu na samodokształcanie, dlatego chciałabym, żeby było dużo więcej takich projektów edukacyjnych, jakie robi moja fundacja. Żeby to było skuteczne, edukacja powinna być zarówno skierowana do dzieci, jak i, a może nawet i przede wszystkim do rodziców. Rodzice często są nieświadomi. Po dziś dzień uważają, że szkoda inwestować w leczenie zębów mlecznych, nie rozumiejąc, że za chwilkę, jak wyrzynają się w jamie ustnej zęby stałe, to poprzez kontakt nawet od razu dochodzi do odkażenia i tak naprawdę fundujemy młodemu człowiekowi wejście w życie z już zaniedbaną jamą ustną.
Czy próchnica jest zaraźliwa?
Tak, to jest choroba zakaźna i jedyny sposób na to, żeby z tym walczyć, to jest prawidłowa profilaktyka, higiena.
Czy każdy Polak ma szczoteczkę?
Niestety nie… Mieliśmy mnóstwo takich sytuacji, że 5-6-letnie dziecko, pierwszy raz w życiu od nas, od fundacji, dostawało swoją własną szczoteczkę. To nie były sytuacje pojedyncze, to nie były sytuacje tylko i wyłącznie gdzieś na odległych wsiach, lecz nawet w małych miejscowościach. Ja po dziś dzień pamiętam chłopca, który dostał od nas pierwszą swoją szczoteczkę do zębów, albo takiego, którego tata, kierowca tira, wyjechał z pracą i rodzina została bez szczoteczki. Wiem że to brzmi w dzisiejszych czasach surrealistycznie, ale takie mamy realia. Bezzębni, z zaniedbaną jawą ustną rodzice wychowują i wprowadzają w dorosłe życie dzieci z takimi samymi nawykami i z taką samą świadomością.
Uśmiech jest czymś co powinno nas wyróżniać i sprawiać nam przyjemność, a jak nie ma tych zębów?
Jest udowodnione że osoby, które częściej się uśmiechają, mają bardziej pozytywne doświadczenie życiowe. Jest to udowodnione że kiedy uśmiech jest ładny i zadbany, to taką osobę społeczeństwo odbiera dużo bardziej pozytywnie, niż jeżeli mamy zaniedbaną jamą ustną albo się nie uśmiechamy. Jeżeli idziemy na rozmowę o pracę, to gdy mamy zadbane zęby, zadbane włosy i się uśmiechamy, mamy dużo większą szansę na to, że dostaniemy taką pracę.
Rozmawiała Edyta Hetmanowska