Subskrybuj
Logo małe
Szukaj

W oparach absurdu. Smutna codzienność lekarzy w trakcie specjalizacji

MedExpress Team

Piotr Wójcik

Opublikowano 27 stycznia 2025 16:42

W oparach absurdu. Smutna codzienność lekarzy w trakcie specjalizacji - Obrazek nagłówka
Prawie co czwarty lekarz w trakcie specjalizacji nie ma możliwości w czasie dyżuru skonsultować się z bardziej doświadczonym kolegą. 17 proc. jest natomiast zmuszanych do dyżurowania na kilku oddziałach jednocześnie. Niemal co piąty nie ma w pierwszym miesiącu pracy wsparcia merytorycznego ze strony kierownika specjalizacji czy innych osób pracujących w danym miejscu. Taki obraz codzienności młodych lekarzy wyłania się z badania ankietowego, przeprowadzonego wśród rezydentów i lekarzy w trakcie specjalizacji.

300 pacjentów pod opieką rezydenta

W badaniu wzięło udział ponad tysiąc młodych medyków. Na pytania odpowiadali anonimowo. Odpowiedzi, jakie uzyskano, składają się na obraz pełen absurdów i wypaczeń. Trudno nie mieć na tej podstawie wrażenia, że finansowana ze środków publicznych rezydentura to dla niektórych osób zarządzających szpitalami tani sposób na łatanie braków kadrowych. Gdzie w tym wszystkim jest młody lekarz? Odpowiedź w 17 proc. przypadków brzmieć powinna: „w kilku miejscach naraz”. Właśnie tylu ankietowanych przyznało, że byli zmuszani do dyżurowania na kilku oddziałach jednocześnie, mając pod opieką nawet 300 pacjentów.

– Jest sobie wtedy nie tylko lekarzem psychiatrą, ale też lekarzem internistą, anestezjologiem, lekarzem medycyny ratunkowej – mówi Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Kierownik specjalizacji pod telefonem? Tylko w teorii

23 proc. młodych lekarzy wskazało, że mimo zapewnień nie mieli możliwości konsultacji z bardziej doświadczonym lekarzem w czasie trwania dyżuru.

– Nie ma czegoś takiego jak zapewnienia. Jest ustawowy obowiązek. Kierownik specjalizacji jest zobowiązany do pomocy i konsultacji w sytuacjach kryzysowych lub problemowych. Najczęściej dzwonimy do niego po to, żeby potwierdzić, czy nasze postępowanie jest właściwe. Chcemy, żeby nasze leczenie pacjentów było dobre i bezpieczne – podkreśla Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów.

No English? No problem!

Co więcej, wielu lekarzy w trakcie rezydentury nie miało możliwości odbyć właściwej liczby dyżurów, a to dlatego, że rezydentów było za wielu. Dla szpitali nie stanowią oni kosztu, bo ich wynagrodzenie jest finansowane z pieniędzy publicznych. Jest to więc tania siła robocza. Jednocześnie, co piąty medyk nie mógł odbyć stażu zewnętrznego, mimo że został on udokumentowany jako zrealizowany.

Osobnym problemem, dotykającym więcej, niż co dziesiątego młodego lekarza jest to, że musi on prowadzić zajęcia ze studentami, mimo że nie jest na etacie dydaktycznym. Wisienką na torcie są sytuacje, w których zajęcia ze studentami anglojęzycznymi musiały prowadzić osoby, które nie władają tym językiem.

Stawki kierowników specjalizacji nie są motywujące

Jednym z pomysłów na uzdrowienie sytuacji, jest poprawa monitorowania przebiegu specjalizacji. Kolejnym – lepsze wynagradzanie mentorów. Dziś za jednego podopiecznego dostają 500 zł brutto, a jeśli pod ich skrzydłami szkoli się dwóch lub trzech lekarzy, całkowite wynagrodzenie to 1000 zł brutto.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także